"O kwiatkach i wariatkach... Opowieść strażniczki zegarów" Marta Osa



"O kwiatkach i wariatkach... Opowieść strażniczki zegarów"
Marta Osa
Wydawnictwo: LUCKY
Liczba stron: 320
Ocena: 4+/6




Zosia, Róża, Renata i Magda to przyjaciółki, które łączy szczególna nić zrozumienia, zawsze mogą na siebie liczyć, wiedzą o sobie niemal wszystko, opiekują się sobą wzajemnie. Kobiety poznały się na oddziale leczenia nerwic, od tego czasu stały się sobie niezwykle bliskie, a miłość, jaka je połączyła, trwa do dziś. Niespodziewanie, gdy dochodzi do pożaru szpitalu, przypadkiem dowiadują się, iż jednej z nich właśnie zawalił się cały świat, co skutecznie utrzymała od jakiegoś czasu w tajemnicy. Renata jest załamana po śmierci męża, ból i tęsknota przepełniają jej serce. Ze względu na okoliczności, nie może dalej przebywać w szpitalu, ale panicznie boi się wrócić do pustego domu, gdzie niemal z każdej strony będą spoglądać na nią zegary męża. 

Przyjaciółki doskonale wiedzą, iż nie jest jeszcze gotowa na okrutne zderzenie z rzeczywistością, dlatego bez namysłu pakują się i wyjeżdżają na wakacje w Alpy. Wierzą, że wspólny pobyt w tak pięknym miejscu, a także ciekawe atrakcje i masa nowych zajęć, będą miały działanie terapeutyczne i choć trochę uleczą obolałą duszę Renaty, pomogą jej zaakceptować los. Nie spodziewają się nawet, że ten szalony wyjazd odmieni życie prawie każdej z nich.


"Cóż, terapie bywają różne. Jedni oddają się sztuce, malują, tworzą biżuterię, piszą, inni biorą do ręki miotłę i skupiają emocje na sprzątaniu. Każdy sposób jest dobry, byle prowadził do uzdrowienia duszy. Bo gdy cierpi dusza, boli całe ciało, traci się chęci do życia i zaczynasz się modlić o odwagę, by przerwać ten pozbawiony sensu byt."

"O kwiatkach i wariatkach... Opowieść strażniczki zegarów" to przepiękna, urzekająca historia o niesamowitej przyjaźni, która porusza duszę i napełnia serce wiarą oraz nadzieją. Dawno nie czytałam tak optymistycznej książki. Jest to głównie zasługa fenomenalnych bohaterek, które swą bezpośredniością rozbrajają, bawią do łez. Są to postacie autentyczne, z krwi i kości. Każda z nich zmaga się ze swoistymi fobiami, każda ma ciężki bagaż doświadczeń, z którym udało się uporać właśnie dzięki tej niesamowitej przyjaźni.  Wspierają się, rozumieją bez słów, mają własne, specyficzne poczucie humoru, jakie dla innych może okazać się niezrozumiałe. Są dla siebie najważniejsze na świecie, zrobią wszystko, by pomóc, pocieszyć, wesprzeć. Takie przyjaciółki to prawdziwy skarb i one doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego dbają o tę magiczną relację z całych sił.

Co ciekawe, gdy na ich drodze pojawia się Matylda, wcale nie mają oporów, by dołączyła, nie trzymają się tylko w swoim zamkniętym gronie. Bije od nich serdeczność i ciepło, dlatego ludzie momentalnie obdarzają je sympatią.

Jest to także powieść o śmierci ukochanej osoby. Myślę, że lektura może pomóc osobom, które pochowały kogoś bliskiego i nie potrafią pogodzić się z tak bolesną stratą. Pozwala spojrzeć na całą sytuację zupełnie z innej perspektywy, uwierzyć, że zmarły nadal przebywa w naszym życiu, dba o nas. Odnajdziemy go w pięknie otaczającego świata, nigdy nie przestanie nas kochać, ale jego życzeniem jest, by dalej czerpać radość z życia, doceniać je, odczuwać wszelkie pozytywne emocje.

"Lepiej kochać i potem cierpieć z miłości, niż nie zaznać tego wcale."

Cała historia nasiąknięta jest tajemnicami, które odkrywane są stopniowo, bez pośpiechu. Akcja wielokrotnie was zaskoczy, będziecie zaintrygowani połykać kolejne strony w niedowierzaniu i czujności. Nie zabrakło tu również wątku paranormalnego, jaki jeszcze bardziej potęguje napięcie i sprawia, że nie można nawet na chwilę przerwać lektury.

Książka przepełniona jest pięknymi sentencjami, które pozwalają nam zupełnie inaczej spojrzeć na otaczający nas świat, docenić go. Owe złote myśli uświadamiają również, jakie popełniamy błędy, co jest naprawdę ważne w życiu. Skłaniają do głębokich refleksji i zmieniają stosunek do samego siebie, przecież lepiej kroczyć przez życie nastawionym optymistycznie, jak nasze bohaterki, niż stale analizować i wszystkim się przejmować. Skoro one potrafiły wyjść silniejsze z tak poważnych tragedii, każdy z nas może być jeszcze szczęśliwy, wystarczy chcieć.

"Zawsze uważałam, że na miłość nigdy nie jest za późno. Za to na smutek i samotność zawsze jest nie pora."

Język autorki cechuje lekkość i malowniczość, dzięki czemu kartki praktycznie same przelatują przez palce. W niezwykle sugestywny sposób opisała piękno gór latem, dzięki czemu czytelnik ma możliwość poczuć się, jakby przebywał tam tuż obok zwariowanych psiapsiółek. Ze względu, iż sporo akcji dzieję się w gospodzie, nasze bohaterki spędziły naprawdę dużo czasu w kuchni, poznając nowe przepisy, które podobno zachwycały wszystkich gości, jak i same kucharki. Na szczęście na końcu powieści odnajdziemy te wyjątkowe receptury, więc każdy może osobiście zastosować je w kuchni i przekonać się, czym zajadały się Zosia, Róża, Renata oraz Magda.

"Pomyślałam sobie, że czasami tak trudno uwierzyć we własne szczęście, że wyrżniesz się przez nie, a i tak go nie zauważysz. Albo jeśli nawet już dostrzeżesz, to i tak nie uwierzysz, że jest przeznaczone dla ciebie."

Powieść Marty Osy to niezwykła, pełna ciepła historia o wspaniałych kobietach, które mocą swojej przyjaźni pokonują wszelkie niepowodzenia losu i przyspieszają gojenie się nawet najcięższych ran na duszy. Pełna optymizmu, humoru, ale także absorbujących tajemnic książka, która dodaje otuchy, pozwala na nowo docenić piękno otaczającego  świata, a także tego, obecnego w nas samych. "O kwiatkach i wariatkach... Opowieść strażniczki zegarów" chwyta za serce niemal od pierwszych stron, uczy nas godzić się z losem, a przede wszystkim uświadamia, iż nic nie dzieje się bez powodu. Ta niezwykle refleksyjna lektura skłoni was do zadumy, napełni waszą duszę nadzieją, a na dodatek zapewni ukojenie oraz pogodę ducha. Polecam gorąco!
  

Za możliwość poznania powieści, bardzo dziękuję Wydawnictwu Lucky!

4 komentarze:

  1. Książka porusza trudny temat. Jestem ciekawa,jak został przedstawiony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie mogę pozostać obojętna na książkę, która porusza trudny temat, jest ciepła i poruszająca. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedną powieść tej autorki i wiem, że po więcej nie sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie, ale nie wiem czy znajdę na nią czas :)

    OdpowiedzUsuń

"Dance, sing, love. W rytmie serc" Layla Wheldon [RECENZJA AMBASADORSKA]

"Dance, sing, love. W rytmie serc" Layla Wheldon EDITIO RED Liczba stron: 432 Ocena: 6/6 Livia po tragic...