"Dopóki nie zjawiłaś się ty" Penelope Douglas




"Dopóki nie zjawiłaś się ty"
Penelope Douglas
Wydawnictwo: EDITIO RED
Liczba stron: 368
Ocena:6/6




Tate i Jared przyjaźnili się od najmłodszych lat, byli dla siebie niczym rodzeństwo. Oboje wychowywali się bez jednego rodzica, dlatego więź między tą dwójką była naprawdę wyjątkowa. Gdy trochę podrośli, nastolatek zaczął darzyć koleżankę jeszcze silniejszym uczuciem, jakie przekraczało granice czystej przyjaźni. Wszystko zmieniło się, gdy w pewne wakacje chłopak pojechał odwiedzić ojca. Wrócił stamtąd całkowicie odmieniony, stał się niegrzeczny i wulgarny, a Tate została obiektem jego wrednych docinek. Z czasem dokuczanie było coraz bardziej brutalne, dziewczyna stała się pośmiewiskiem w szkole. Przez złośliwe żarty żaden chłopak nie chciał się z nią spotykać, natomiast Jared, wraz z kolegą, wykorzystywał każdą sytuację, by jeszcze bardziej uprzykrzyć życie dawnej przyjaciółki. Sam za to, cieszył się ogromnym uznaniem wśród rówieśników i niesamowitym powodzeniem u dziewczyn, które zmieniał jak rękawiczki.

Co takiego strasznego stało się pamiętnych wakacji, że budowana latami miłość zamieniła się w czystą nienawiść?

"Tate. Moja Tate. Moja najlepsza przyjaciółka i mój najgorszy wróg."


"Dopóki nie zjawiłaś się ty" jest kontynuacją "Dręczyciela" i opowiada całą historię z perspektywy Jareda. Muszę przyznać, iż czytanie powieści  Penelope Douglas było wyjątkowo fascynujące. Pierwsza część skradła moje serce, dlatego byłam zachwycona, że mam możliwość poznania tej zagmatwanej sytuacji od zupełnie innej strony. Autorka wykazała się niewiarygodnymi umiejętnościami, bo czytelnik krocząc po kolejnych stronach, stopniowo przypomina sobie losy bohaterów, ale absolutnie nie ma poczucia, że czyta po raz kolejny tę samą powieść. Uzyskuje za to możliwość zrozumienia głównego bohatera, przestaje być wobec niego tak mocno krytyczny. Wyjaśnienie mrocznych tajemnic  sprawia, że jest nam po prostu żal zagubionego chłopaka, nie obwiniamy go, jak podczas lektury pierwszej części, tylko zaczynamy mu szczerze kibicować.

"Była piękna i to było straszne uczucie: pragnąć jej tak bardzo i wiedzieć, że jej nigdy nie zdobędę."

Penelope Douglas w perfekcyjny i dosadny sposób udowodniła, że nie wolno nikogo oceniać pochopnie. Zawsze trzeba poznać sytuację z perspektyw obu stron, motywy działań, dopiero wtedy mamy rzetelny obraz rzeczywistości. Czytelnik dostrzega także, iż agresja i zadawanie bólu innym zawsze mają głębszą przyczynę, człowiek nigdy nie jest zły z natury, najczęściej powodem są ogromne rany w psychice, z którymi w pojedynkę nie jest w stanie sobie poradzić.

"Zawsze ją obchodziłem. Zawsze mnie kochała. Przez trzy lata traktowałem ją gorzej jak psa, a ona wciąż płakała dla mnie."

Fundamentem tej książki są przede wszystkim intensywne, skrajne emocje, nakreślone w tak ekspresyjny sposób, że stają się niemal namacalne, obezwładniają czytelnika, nie dają mu ani chwili wytchnienia. Ból i strach Jareda przytłacza, łamie serce, chcielibyśmy ukoić jego cierpienie, pomóc mu zrozumieć swoje błędy, ale wiemy, iż chłopak musi dojść do tego sam. Szczególnie porusza los Tate, która cierpi niesprawiedliwie, dziewczyna niczemu nie zawiniła a jej życie z dnia na dzień stało się prawdziwym piekłem.

"Czasami można zwalić winę na kogoś, jednak to my decydujemy o tym, jak zareagujemy na innych. W ostatecznym rozrachunku to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze wybory i żadne wymówki nie mają już znaczenia."

Styl autorki jest lekki, przystępny, niesłychanie przyjemny i sugestywny. Jak już wspomniałam wcześniej, wykazała się wielkim talentem, gdyż niełatwo opisać tę samą historię w tak odmienny sposób, by czytelnik pochłaniał ją w ogromnym napięciu, z wypiekami na twarzy. Byłam zafascynowana, że podczas lektury towarzyszyły mi emocje, jakbym odkrywała wszystko zupełnie na nowo. Należy również wspomnieć o scenach erotycznych, które nakreślone zostały bardzo starannie i odważnie. Opisy te podsycają atmosferę, rozbudzają wyobraźnię i rozpalają zmysły, dosłownie czyta się je z wypiekami na twarzy.

"Może właśnie tego wcześniej nie rozumiałem, jeśli chodzi o miłość. Nie można jej powstrzymać ani wydzielać temu, kto na nią zasłuży. Niemożna jej w ten sposób kontrolować."

"Dopóki nie zjawiłaś się ty" to niesłychanie udana, intrygująca i w pełni angażująca czytelników kontynuacja.  Książka nie jest tandetną powtórką tej samej historii, to możliwość zagłębienia się w skomplikowaną psychikę niegrzecznego, ale i  pokrzywdzonego chłopca, którego zapewne niejedna z nas, niesprawiedliwie oceniła podczas lektury pierwszej części. To wreszcie poruszająca duszę powieść o bólu, mrocznych tajemnicach, zmarnowanych szansach i pożądaniu, jakie przeplata się z nienawiścią. Gwarantuję, że jeśli "Dręczyciel" was zachwycił, najnowsza książka Penelope Douglas obezwładni was równie mocno. Przygotujcie się na wielkie zaskoczenie oraz wypieki na twarzy. Ten emocjonalny rollercoaster pochłonie was bez pamięci oraz pozwoli spojrzeć na Jareda z zupełnie innej perspektywy i dostrzec, jak silne uczucia ukrywał w swym sercu. Polecam gorąco!



Za możliwość poznania powieści, bardzo dziękuję Wydawnictwu Editio Red!

 

2 komentarze:

  1. Dręczyciel bardzo mi się podobał, dlatego tę książkę również chętnie przeczytam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

"Pęknięta korona" Grzegorz Wielgus

"Pęknięta korona" Grzegorz Wielgus INITIUM Liczba stron: 240 Ocena: 5/6 Kraków, rok 1273. Na brzegu ...