"Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani" Janusz Lasgórski



"Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani"
Janusz Lasgórski
Wydawnictwo: JAVIKO
Liczba stron: 552
Ocena: 5/6




"Jesteś obserwowany...I cóż w tym dziwnego? Wszyscy i wszędzie kogoś obserwują!"

Nie od dziś wiemy, że kto posiada informacje, ten rządzi.
Pożądanie władzy wymusza gromadzenie danych, a ludzi jest bardzo łatwo zmanipulować. Obecnie po prostu zgadzają się na inwigilację, a nawet sami chętnie dostarczają wiedzy o sobie. Uważamy się za wolnych, nie dostrzegając nawet w jaką pułapkę wpadliśmy. To, co pozornie nam pomaga i daje rozwój, w ostateczności zniewala i otępia wolny umysł. Skoro już jesteśmy niewolnikami mediów, a rządzący potrafią łatwo omotać prawie każdego, wyobraźcie sobie co stanie się z otaczającym nas światem za jakiś czas.

Taką przerażającą wizję przedstawia waśnie książka "Zbuntowani" Janusza Lasgórskiego. Aktualnie sami świadomie zezwalamy na bezustanny nadzór naszych poczynań, co jednak, gdy przywódcy w końcu będą mogli śledzić dosłownie każdy ruch człowieka.
Akcja powieści toczy się pod koniec XXI wieku. Tu już społeczeństwo nie ma wyboru, nie może decydować, czy chce być systematycznie obserwowane, takie sytuacje są na porządku dziennym.

"Wszyscy powinni mieć wolny wybór, tylko że nie wszystkim pozwolono wybrać, a wielu nie podejrzewa nawet, że taka możliwość istnieje. Już niebawem samodzielne kierowanie własnym życiem zostanie uznane za przestępstwo ścigane z urzędu."

Opowieść ukazuje losy zbuntowanych, którzy się na to nie godzą i starają się odzyskać wolność. Ander, Maks, Kleo, Rysiek i pozostali to właśnie ludzie, którzy dążą do obalenia istniejącego, okrutnego porządku świata. Sprawa nie jest wcale łatwa, bo w ich czasach kontrola, szpiegowanie, manipulowanie słowem, a także pozbywanie się przeciwników, jest stosowane regularne i uważane za normę. 

Dodatkowym utrudnieniem jest panujący podział społeczeństwa. Wygląda na to, iż historia zatacza koło i ponownie pojawia się kwestia nadludzi. Władza należy oczywiście do klasy wyższej, wyłącznie dobrze urodzonych. Są bogaci, więc wszystko mogą kupić, jedyne czego pragną to całkowita dominacja. Jak łatwo się domyślić, pozostałe rasy uważają za gorsze i pragną je zniewolić.
Każdy, kto się sprzeciwia lub wie za dużo, może spodziewać się kontroli, prześwietleń, zastraszania lub po prostu unieszkodliwienia. Skoro rząd może wszystko, to przecież jest w stanie sprawić,  że najzwyczajniej znikniemy.

"Dziś wszyscy wszystkich podsłuchują i podglądają, a potem manipulują zdobytą wiedzą. Informacje o innych, a szczególnie o konkurencji, całkiem prywatne i najlepiej kompromitujące, są przepustką do władzy. Władza daje dostęp do bogactwa, a bogactwo jeszcze większą władzę nad ludźmi. I właśnie o to w tym zwariowanym młynie chodzi."

Ogólnie poznajemy cztery pozornie różne historie, które tak naprawdę łączą się w całość. Należy również wspomnieć o mrocznym prologu, bo zdecydowanie załguje na uwagę i zostaje w pamięci na długo. Bez obaw, reszta powieści nie jest tak groźna i posępna, choć z pewnością utrzymuje się w zdumiewającym, zagadkowym klimacie. Jeśli chodzi o język, nie nazwałabym go prostym czy zwyczajnym, mimo wszystko jest jednak dość przystępny dla czytelnika.

Powieść nie należy do książek lekkich, nie czyta się jej szybko, ale bez wątpienia nadzwyczajnie pochłania i całkiem odrywa od rzeczywistości. Autor wykazał się naprawdę nieprzeciętną, godną podziwu wyobraźnią. Nie można mu odmówić rozmachu, wykreował niezwykle ciekawy, magiczny wręcz świat. Wszystko jest dopracowane. Znajdziemy tu mnóstwo spektakularnych, zjawiskowych, plastycznych opisów, które momentalnie przenoszą w zaprezentowane tajemnicze miejsce. Warto podkreślić, że jest sporo momentów, gdzie historia wymaga pełnego skupienia, gdyż nasz umyśl zostaje zasypany całą masą istotnych informacji. Ich postęp technologiczny jest mi jeszcze obcy, więc gdy pojawiały się dane o najnowszych wynalazkach, sprzętach czy procedurach, musiałam się nieraz maksymalnie skoncentrować.

Bohaterowie są niezwykle barwni i autentyczni. Bardzo spodobało mi się to, iż mogłam poznać ich wszystkie myśli, nawet te najbardziej intymne. To właśnie dzięki ukazaniu, co dzieje się w ich głowach, czytelnik ma możliwość dokładnie poznać każdego z nich. Całość dopieszczają wyjatkowo emocjonujące dialogi. Nie brakuje w nich sarkazmu ani ciętych ripost, tak więc możecie spodziewać się częstych wybuchów śmiechu.

Szybki rozwój technologiczny niesie za sobą ogromne ryzyko. Nie oszukujmy się, przy takich wadach jak inwigilacja i kontrola, sprzątające androidy czy odporność na choroby ma niewielką wartość. To świat, gdzie upada uczciwość i moralność. Najgorsze jest to, iż przedstawiona przez autora mroczna wizja, wcale nie jest nam aż taka odległa. Rzeczywistość usilnie zmierza właśnie w tym kierunku, więc jest duże prawdopodobieństwo, że niebezpieczeństwo jest jak najbardziej realne. Narastający konsumpcjonizm nieuchronnie prowadzi ludzi do upadku.

"Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani" to niesamowicie porywająca powieść, ukazująca nie tylko walkę o przetrwanie, ale głównie o wolność umysłu, którą już stopniowo zatraciliśmy. Niewątpliwie jest to książka, która przeraża i skłania do głębokich refleksji. Tajemniczy, niepokojący klimat, świetne, niezwykle plastyczne opisy, genialnie wykreowani bohaterowie to sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury. Na mnie wywarła ogromne wrażenie. Bez wątpienia jest to historia, która dostarcza sporo emocji, trzyma w napięciu i pozostaje w pamięci na długo. Nie należy do lektur lekkich i subtelnych, ale naprawdę warto po nią sięgnąć. Spodoba się zwłaszcza fanom Science Fiction.
Gorąco polecam



Książkę zgłaszam do wyzwania #czytambopolskie



Zapowiedź patronacka "Latarnik 2.0: Nasza przyszłość została zhakowana"





Kochani, z przyjemnością informuję, iż mój blog objął patronatem medialnym książkę Rolanda Hensoldta pt."Latarnik 2.0: Nasza przyszłość została zhakowana"!

 Serdecznie zapraszam na Oficjalnego bloga książki:


http://latarnik20.blogspot.com/








OPIS:


Co byś zrobił, gdyby twoja przyszłość była już spisana?

– Hakujemy przyszłość – odpowiada. Zrobią coś niemożliwego. Włamią się do kodu źródłowego przeznaczenia. A może zhakują jaźń Boga? Nikt nie wiedział, czego się spodziewać.

Aktualne pytania o kondycję świata i odpowiedzi zakodowane w proroczych animacjach. Kto, po co, a przede wszystkim jak przewiduje przyszłości? A gdyby dziś pojawił się Mesjasz? Jak odnaleźć kogoś, kto widzi i wie? Istnieje dziewczyna od żab, która ma wolę zhakowania przyszłości. Pojęła język pism proroków i zyskała dziwną moc, która kusi coraz głośniej. Świat tonie w recesji i odlicza czas do czegoś, czego nie potrafi jeszcze nazwać. Do czego Prorok przygotowuje lud Zagarów z Bliskiego Wschodu?

W Bukareszcie, wśród imigrantów, ukrywa się Goncer - typ faceta bez przeszłości. Choć przeczy to rozsądkowi, ma on dowód autentyczności proroctw. Nie dość, że ktoś wie, co on zrobił, to jeszcze potrafi przewidzieć każdy jego krok. Czas gęstnieje i osacza. Jak z nim walczyć?


Czy to możliwe, że byłeś świadkiem tej historii? Co teraz zrobisz z proroctwami?




Gatunek: technothriller z elementami mrocznego i religijnego urban fantasy

"Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman




"Zostań, jeśli kochasz"
Gayle Forman
Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Liczba stron: 248
Ocena: 3-/6




Mia jest szczęśliwą i spokojną siedemnastolatką, kochającą muzykę klasyczną i grę na wiolonczeli. Ma cudownych, wręcz idealnych rodziców, a także wspaniałego młodszego brata.
Dwie pozostałe najważniejsze osoby w jej życiu, to przyjaciółka Kim oraz chłopak Adam.
Dziewczyna nie jest typem imprezowicza. Mimo, iż swoją miłością do kompozycji poważnych, bardzo wyróżnia się spośród członków rodziny i ma nieraz wrażenie, że do nich nijak nie pasuje, uwielbia wspólnie z nimi spędzać wolny czas. 

Jej jedynym dylematem wydaje się wybór między świetną uczelnią muzyczną i podążaniem za pasją, a młodzieńczą miłością. Nie jest do końca szczera wobec przyjaciela i postanawia decyzję pozostawić w rękach losu. Jeśli po przesłuchaniu zostanie przyjęta przez komisję, postanowi wyjechać i realizować swoje marzenia.

Niespodziewanie wszystko traci znaczenie, gdyż samochód, którym wybrali się na rodzinną przejażdżkę, ulega bardzo poważnemu wypadkowi.

Mia budzi się i nagle uświadamia sobie, że wszystko ogląda z boku, zostaje odłączona od swego ciała, wydaje się być kimś w rodzaju zjawy. Dziewczynę w stanie krytycznym ratownicy transportują do szpitala. 
Pozostając w zawieszeniu miedzy życiem a śmiercią, koczuje na oddziale i stara się zrozumieć całą tę dziwną sytuację. Każde jej zwątpienie, ma ogromny wpływ na zdrowie.

Okazuje się, że to właśnie ona decyduje siłą woli czy przeżyje, czy odejdzie na zawsze.

Czy jednak nastolatka, która straciła całą ukochaną rodzinę ma siłę i chęć pozostać na tym okrutnym świecie?
 "Jak podjąć decyzję w takiej sprawie? Jak miałabym żyć bez mamy i taty? Jak mogłabym odejść, zostawiając Teddy'ego? Albo Adama? To za wiele. Nie rozumiem nawet, jak to wszystko działa, dlaczego znalazłam się w tym dziwnym stanie i jak mam z niego wyjść, gdybym chciała. " 

Pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo ciekawy, nieszablonowy i przyznaję, że wiele oczekiwałam po tej książce. 
Przykro mi, ale jestem zawiedziona. 
Sama się dziwię,  że powieść o tak trudnej tematyce, nie wzbudziła we mnie żadnych większych emocji.

Wykreowani przez autorkę bohaterowie, są moim zdaniem prości, pospolici, nie zdobyli mojej sympatii, po prostu byli mi obojętni.

Znajdziemy tu wiele retrospekcji, dzięki czemu możemy lepiej poznać Mię oraz jej rodzinę, dowiadujemy się jak poznała Kim, a także jak wyglądał początek związku z Adamem.  Nie jest to jednak postać jakoś specjalnie wyróżniająca się, nie sposób się do niej przywiązać, oprócz współczucia, nie wzbudziła żadnych większych odczuć.

Życie nastolatki nie jest typowe, ale zdaje się być pozbawione większych problemów. Ma przecież kochających rodziców, świetną przyjaciółkę, cudownego chłopka i przede wszystkim wielki talent. Opiekunowie dziewczyny są bardziej rozrywkowi, nieraz zachęcają ją do zabawy, jednak z marnym skutkiem.
Jej całym życiem zadaje się być gra na wiolonczeli, niestety owa pasja również moim zdaniem została opisana banalnie, bez polotu.

Bardzo trudno mi pisać recenzję, gdyż dawno nie byłam tak mało usatysfakcjonowana lekturą.
Książka ma naprawdę świetną ocenę na portalu Lubimy Czytać, a ja nie do końca rozumiem zachwytu nad nią. 

Być może jest to historia dla młodszych odbiorców, jednak przecież z dobrych powieści młodzieżowych się nie wyrasta, więc to chyba nie mój wiek jest przyczyną zawodu.

Napisana jest prostym i przystępnym językiem, więc czyta się ją szybko i momentami nawet przyjemnie. Nie zawiera zbyt wielu stron, zatem to pozycja na jeden, maksymalnie dwa wieczory.

Niewątpliwie opowiada o miłości, przemijaniu  a także o trudnych wyborach. Niestety jak mówiłam wcześniej, autorka nie przekazała zbyt wielu emocji. "Zostań, jeśli kochasz" nie trzyma w napięciu, zakończenie łatwo przewidzieć już na pierwszych stronach. Nie będę owijać w bawełnę, po prostu znudzona kroczyłam po kolejnych stronach i  nie mogłam doczekać się końca.

Osobiście wymagam od lektury czegoś więcej. Pragnę, żeby oderwała mnie od rzeczywistości, zaskakiwała, wzbudzała skrajne wrażenia i wywoływała głębokie refleksje, ewentualnie by mnie rozbawiła. Tu niczego takiego nie znalazłam.

Jedyną ważną kwestią tu poruszoną, jest przedstawienie, jak zmienia się życie ludzi, gdy pojawi się dziecko, ale to przecież oczywiste.
Sama jestem mamą i nie spędzam wieczorów na imprezach czy koncertach, ale nie uważam tego za żadne poświęcenie, raczej za szczęście i zaszczyt.

Przykro mi, ale ta historia naprawdę mnie nie porwała, na szczęście jest krótka i czyta się ją szybko.
Przyznaję, jestem w lekkim szoku, bo w końcu to powieść o śmierci, stracie najbliższych, a tymczasem nie poruszyła mnie, nie wprawiła w zadumę, co raczej jest niemożliwe przy takiej tematyce a jednak...

Na swoją obronę powiem, że chcąc podnieść ocenę tej książki, postanowiłam nawet obejrzeć ekranizację. Fakt, film jest lepszy, wyraża więcej emocji, w każdym razie nie jestem aż taką masochistką i nie dotrwałam do końca. Nie było sensu marnować czasu, na coś, co nijak do mnie nie przemawia i po prostu męczy.
Wiem, że jest druga część tej serii i również ma rewelacyjne opinie, ja na pewno po nią nie sięgnę.

Mimo wszystko, jak już mówiłam, powieść ma naprawdę wielu fanów, tak więc nie zrażajcie się moją opinią. Być może naczytałam się zbyt wiele wartościowych książek, ukazujących ludzkie tragedie i stałam się trochę oschła, albo po prostu wymagam, by emocje i namiętności, które targają bohaterami, działały na mnie równie intensywnie.

Podsumowując, nie rozumiem zachwytów nad tą książką, nie zrobiła na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Co dziwne, miała ukazywać potęgę miłości, a momentami wydawało mi się nawet, że Adam jest dziewczynie obojętny, w dodatku nie była wobec niego szczera.

Fakt, "Zostań, jeśli kochasz" porusza ważne kwestie takie jak wsparcie rodziny, prawdziwa przyjaźń, a także śmierć, chociaż jak dla mnie, pozostaje to opisane zbyt powściągliwie, bez serca.
Pamiętajcie jednak, to tylko moja opina, co nie oznacza, że wam historia się nie spodoba.
Mimo, iż jest schematyczna i przypomina po prostu lekkie czytadło dla niewymagających czytelników, być może was urzeknie i sprawi, że bardziej przejmiecie się losami Mii.


"Mój pomysł na życie" Elżbieta Kosobucka



"Mój pomysł na życie"
Elżbieta Kosobucka
Wydawnictwo: VIDEOGRAF
Liczba stron: 352
Ocena: 5/6





Melody Sawicka to świetny, ambitny, doceniany bankowiec. W zawrotnym tempie wznosi się na wyższe szczeble kariery. Ma cudownych przyjaciół, jest osobą atrakcyjną, spełnioną zawodowo, pełną energii i nowych pomysłów. Jej życie wygląda na pozbawione jakichkolwiek trosk. Właśnie awansowała i zdaje się, że nic nie może popsuć tego wspaniałego nastroju. Niestety, staje się uczestnikiem samochodowej stłuczki. Właściciel drugiego auta, Paweł Barycki, nie zamierza kobiecie odpuścić, tym bardziej, że naprawa jego Porsche z pewnością będzie kosztowna. Dziewczyna na początku uważa go za zwykłego oszusta, jednak nie umyka jej uwadze, jak bardzo jest atrakcyjny. Mimo wątpliwości umawia się z nim i zaczyna darzyć coraz większą sympatią. Mężczyzna jest nie tylko niezwykle przystojny i bogaty, ale także bardzo zafascynowany nową znajomą.

Jak się już domyślacie, stają się parą, a egzystencja Melody zamienia się w przepiękną bajkę.
Niestety los bywa ironiczny i niesprawiedliwy, więc beztroska nie trwa zbyt długo.
Wiadomość, jaką otrzyma bohaterka, zmieni jej życie już na zawsze.

Muszą przyznać, iż na początku obawiałam się, że to będzie taka pospolita, niczym niewyróżniająca się historia romantyczna. Przez pewien czas twierdziłam nawet, iż jestem w stanie przewidzieć zakończenie. Złapałam się także na tym, że usilnie wyszukiwałam wad w Pawle, a także argumentów, dlaczego ten związek nie ma szans by przetrwać.

Byłam bardzo zaskoczona, gdy dotarło do mnie, jak mocno się myliłam. To nie jest jakaś banalna opowiastka o miłosnych zawirowaniach. "Mój pomysł na życie" okazał się naprawdę wartościową, refleksyjną powieścią, poruszającą jeden z największych problemów, jaki może spotkać każdego z nas.

Nie będę wam psuć zabawy odkrywania tej książki, dlatego nie zdradzę dokładnie, co się wydarzyło. Mogę was jedynie zapewnić, że wywoła to z pewnością wiele intensywnych emocji, nie da się być wobec czegoś takiego obojętnym.

Postać Melody jest doskonale wykreowana. Poznajemy jej myśli, dzięki czemu możemy kobietę dokładnie rozszyfrować. 
Początkowo bohaterka trochę mnie drażniła. Denerwowało mnie to, iż po każdej lekkiej wymianie zdań czy kłótni, z góry zakładała, że to koniec związku. Było to dziecinne i po prostu niemądre, jednak na tym kończą się wady dziewczyny.

Ogólnie jest to osoba, którą z całego serca podziwiam za siłę i dyscyplinę. Nie znam słów, by opisać jak bardzo współczułam, gdy spotkała ją taka tragedia. Osobiście nie wiem jak bym postąpiła na jej miejscu, ale obawiam się, że mogłabym się poddać. Nawet nie umiem i nie chcę sobie tego wyobrażać. 
Historia ta w każdym razie uzmysławia, że w obliczu poważnych problemów, człowiek dopiero odkrywa w sobie, jak wiele ma mocy.

Szanuję ją również za to, że żyje według własnych przekonań, nie dostosowuje się do otoczenia, co w obecnych czasach jest niezwykle trudne i świadczy o prawdziwej odwadze.
Bardzo urzekło mnie, że jest postacią szalenie wyróżniającą się i co najważniejsze, nie pozwala, by ktokolwiek zniszczył w niej tę wyjątkowość.

Spodobał mi się także sposób, w jaki autorka opisała relację między Pawłem i Melody. Nie był to jakiś przesłodzony związek. Tak jak wszędzie pojawiały się różne kłopoty, sprzeczki, niedomówienia, różnice charakteru. Powieść uświadamia, że los nikogo nie rozpieszcza, bogaci też mają problemy, które są niezwykle poważne i niemożliwe do rozwiązania poprzez pieniądze. 

"Mój pomysł na życie" jest niezwykle poruszającą, skłaniającą do głębokich refleksji historią o przemijaniu. Uzmysławia, jak nieprzewidywalny bywa nasz los, nic nie jest nam dane na stałe. Dobra materialne, dla których tak się poświęcamy, są rzeczą ulotną. To nie one stanowią największą wartością. Trzeba żyć chwilą, doceniać to co mamy, cieszyć się każdą sekundą, bo nikt nie ma pewności, czy nadejdzie kolejny dzień.

Tragedia, która spotkała główną bohaterkę, pozwoliła jej inaczej spojrzeć na życie. Melody przeszła naprawdę ogromną metamorfozę. Zaczęła zwracać uwagę na to, o czym przez zatracenie w pracy, zupełnie zapomniała. Dostrzegała zwykłe, codzienne, drobne sprawy, zaczęła odczuwać więcej radości i wdzięczności. Inaczej postrzegała siebie i resztę ludzi. Jej zachowanie udowadnia, że to, czy jesteśmy szczęśliwi, zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Cokolwiek nas spotka, nadal możemy kochać życie i odczuwać radość.

"Każdy dzień jest ważny, każdy dzień jest cenny. Jest pora na smutek i pora, aby go porzucić."

Ta porywająca opowieść uświadamia także, że warto walczyć o swoje marzenia. Jeśli czegoś pragniemy z całego serca, nie możemy się poddawać. Nasze życzenia mają szansę się spełnić, jeżeli tylko będziemy o nie uparcie walczyć.

"Marzenia są po to, aby za nimi iść. Pragnienia są po to, aby je realizować."
W trakcie lektury zastanawiałam się wielokrotnie, czy wybory, który dokonałam, były na pewno tylko moimi decyzjami, czy ktoś mi je narzucił. Najważniejsze jest przecież, by żyć zgodnie z sobą samym. Nie musimy realizować czyichś planów, to nasza egzystencja i powinniśmy przez nią przejść tak, jak tego chcemy.

Kolejną bardzo ważną lekcją, jaką dostajemy od autorki, jest przedstawienie, na czym polega prawdziwa miłość i przyjaźń. Podkreśla również, jak ważne jest wewnętrzne piękno. To właśnie ono, a nie powierzchowność, świadczy o naszej wartości, atrakcyjności. Nie kocha się człowieka za wygląd, ale za to jakim jest. Podstawą szczerego uczucia jest jednak akceptacja samego siebie.

"Kiedyś myślałam, że moje piękno zależy od wyglądu zewnętrznego, a tak nie było. Pawła pociągało we mnie to, kim byłam w sercu. Po chwili zeszłam po schodach podekscytowana. Na dole czekał na mnie mężczyzna, przy którym nie bałam się być kobietą. Każdego dnia odsłaniałam przed nim kolejną cząstkę siebie, a jego miłość umacniała mnie, by iść wybraną przez siebie drogą. "

Podsumowując, "Mój pomysł na życie" to niebanalna, poruszająca do łez, przepiękna książka, która skłania nas do wielu wartościowych przemyśleń. Pomaga zrozumieć, co tak naprawdę jest istotne oraz docenić to, co mamy. Przede wszystkim jednak, wywołuje masę silnych emocji. Chłonie się ją z zapartym tchem, nie sposób oderwać się od lektury, gdyż jest to niewątpliwie historia, która mogłaby spotkać każdego z nas.
Ta niezwykła powieść wiele wniosła do mojego życia i z pewnością na długo pozostanie w sercu. Serdecznie zachęcam was do przeczytania tej książki. Naprawdę warto!





 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce,







Książkę zgłaszam do wyzwania #czytambopolskie



"P@n Wilk i tajemnice tajemnic" Jarosław Wilk



"P@n Wilk i tajemnice tajemnic"
Jarosław Wilk
Wydawnictwo: PRO-WIZJA
Liczba stron: 304
Ocena: 5+/6



"Na świecie nie ma człowieka, który by nie płakał.
A nawet jeżeli jest, to jak sama mówisz, dopóki nie zapłacze, dopóty człowiekiem szczęśliwym nie będzie."

Muszę przyznać szczerze, że gdy sięgałam po książkę "P@n Wilk i kobiety" nie do końca wiedziałam, czego mam się spodziewać i byłam na wstępie trochę zszokowana. Tym razem, przy drugiej części, zdawało mi się, że już mam pewność, co mnie czeka i teraz niezwykle trudno mi opisać ogromne zdziwienie. 
Znów jest wielkie zaskoczenie, jednak w całkowicie innej kwestii. Już na pierwszych stronach Wilk obnaża przed czytelnikiem swoje największe lęki, czym porusza nawet niewrażliwe serca.

Początek jest smutny i w moim odczuciu złowrogi. Od razu zaczęłam się zastanawiać, co jest grane i przyznaję, że od tego momentu, niemal przez całą powieść, miałam wrażenie, że zaraz stanie się coś złego, niepokojącego. Tak więc "P@n Wilk i tajemnice tajemnic" ma zupełnie inny klimat niż poprzednia część.

Chyba jak każdy spodziewałam się tu licznych opisów kolejnych, niezwykle gorących schadzek oraz poznania sporej ilości interesujących kobiet, ale tej perwersji, z której słynęła pierwsza książka, niewiele tu znajdziemy.

Ta pozycja, bardziej niż erotyczny pamiętnik, przypomina szczerą spowiedź oraz skłania do zadumy nad  kruchością ludzkiego życia.

Jesteśmy świadkami niesamowitej przemiany głównego bohatera. 

Czyżby zatęsknił za stabilizacją i prawdziwą miłością? 

Czy zrozumiał, że dotychczasowy styl bycia w dłuższej perspektywie nie zapewni mu szczęścia?

"Ale gówniany wieczór, kocie. Wiesz... Brakuje mi miłości."
Czy Wilk dojrzał i dostrzegł, co tak naprawdę liczy się w życiu, czy może wyczuwa nadciągające niebezpieczeństwo?

To, że mężczyźnie zaczęło brakować głębszego uczucia, jest niewątpliwie zaskakujące. Kolejną niespodzianką jest poruszenie tematu życia po śmierci. Tego już całkowicie się nie spodziewałam.

Dwa tajemnicze byty z zaświatów nie tylko obserwują bohatera, ale również snują refleksje na temat życia jego, jak i całej ludzkości. Uświadamiają, co jest największą wartością i moim zdaniem to właśnie do ich rozmów nawiązuje tytuł. Największą tajemnicą jest przecież odpowiedź na pytanie co jest sensem istnienia, a także czy można osiągnąć prawdziwe szczęście.

"- Tutaj, na Ziemi to też możliwe? Być szczęśliwym?

 - Czasami tak. Ale nie wiecznie. Na ziemi ludzie doświadczają wyłącznie krótkich chwil szczęścia. Szybko zresztą się w tym orientują. Stąd ich życie to wielka gonitwa. Za szczęściem, chwilą spełnienia. Taka idée fixe. Irracjonalne, ale może to być ciuch, samochód czy nowa altanka w ogrodzie. Choć prawdziwego szczęścia w tym tyle, co kot nasrał. To właśnie jest piekło. Na Ziemi." 

Kolejną odmianą jest to, że autor pokazuje nam wady zawierania znajomości przez internet. Udowadnia na swoim przykładzie, że nigdy nie mamy pewność na kogo trafimy. Wilk jak widać uczy się na błędach, z każdej porażki wyciąga istotne wnioski. Mam wrażenie również, że nabrał większego szacunku zarówno do siebie, jak i do kobiet.

To, co się nie zmieniło, to potężna miłość i przywiązanie do córki, które podkreśla na każdym kroku. Jest dla niego najważniejsza, pragnie by w przyszłości nazywała go nie tylko ojcem, ale i przyjacielem.

Ta powieść jest tak szczera i prawdziwa, że nie da się jej nie pokochać.
Mężczyzna jest jak najbardziej autentyczny, daleko mu do księcia z bajki. Posiada liczne wady i miewa kłopoty jak każdy. Nie obce są mu również kompleksy. Bardzo denerwujące w podobnych historiach jest to, że bohaterowie są piękni, bogaci i nawet nie muszą o siebie jakoś specjalnie dbać. Tu Pan Wilk jest świadomy swojego wyglądu czy wieku i się z tym nijak nie ukrywa.
Drugą kwestią są kobiety, tu również nie znajdziemy ideału. Jeśli jest piękna, ma długie nogi, wąską talię i świetny biust, to przeważnie okazuje się głupia albo niezrównoważona psychicznie. Natomiast gdy cechuje ją poczucie humoru, inteligencja i rozmawia się z nią bardzo dobrze na wszystkie tematy, to niestety nie pociąga fizycznie.
W tej powieści nie ma perfekcji, tak jak w prawdziwym życiu.

Książka  napisana jest w języku prostym i przystępnym, co sprawia że czyta się ją błyskawicznie, wręcz  płyniemy po kolejnych stronach. Nie sposób się od niej oderwać. Tak jak w pierwszej części,  nie brakuje tu sarkazmu, ciętego języka autora i specyficznego poczucia humoru. Jego puenty powalają nieraz na kolana i doprowadzą do niepohamowanych wybuchów śmiechu.
Fabuła jest nieprzewidywalna, dlatego wywołuje mnóstwo emocji i trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Nie oszukujmy się, właśnie ta niepewność, to że nie mamy bladego pojęcia czego się spodziewać, sprawia, że pozycja jest tak interesująca. 

Bez wątpienia jest to przede wszystkim historia pokazująca ulotność życia a także podkreślająca potęgę miłości. Bez niej nie da się żyć, nic nie ma sensu.

"Ludzie, choć ułomni, są z natury dobrzy, a najbliżej dobra są wtedy, gdy kochają. Dzięki uczuciom odnajdują w sobie dobro. Zapamiętują je. Bo jest im z nim dobrze. Bezgraniczna miłość to najważniejsze i jedyne uczucie, które w krótkim życiu ludzi ma znaczenie. Miłość zmienia wszystko."

Pora na pytanie, które zadaje sobie chyba każdy czytelnik. Czy jest to rozdaj szczerego pamiętnika i autor opowiada o sobie, czy to czysta fikcja literacka zainspirowana jedynie pojedynczymi wydarzeniami z życia Jarosława Wilka?
Jestem tym bardzo zaciekawiona, a z drugiej strony boję się odpowiedzi i chyba jednak wolę jej nie poznać. Absolutnie nie ze względu na cechy czy przygody bohatera, po prostu uwielbiam tajemnice i to właśnie one nadają tej książce tak niesamowitego klimatu. Szkoda byłoby zepsuć tak wspaniałą zabawę.

Jedyne czego mi tu zabrakło to komiczne wywody kota Mruka, lecz przyznaję, że ma on godnych następców, którzy humor zamienili na niezwykle mądre, wzruszające słowa.
Czytanie pierwszej części było po prostu świetnym relaksem i zaskakującą rozrywka , ten tom jest o wiele bardziej poważniejszy, pouczający i poruszający.

Tak jak wspominałam wcześniej, nie jest to typowa opowieść erotyczna, ale pełna niespodzianek historia o przemijaniu i tym co, ma największą wartość. Skłania czytelnika do medytacji na temat życia bohatera, jak i własnego. Sprawia, że zastanawiamy się, czy to co nazywamy szczęściem nie jest tylko złudzeniem.

Podsumowując, jest to mądra, życiowa, bardzo refleksyjna i niezwykle poruszająca powieść. Wywołuje masę skrajnych emocji i na długo pozostaje w sercu. Od pierwszych stron wyczuwamy szczerość i autentyczność, dlatego jest tak oryginalna i wstrząsająca. Zakończenie natomiast niepokoi i trzyma w napięciu. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem i już zachodzę w głowę, czym zaskoczy nas autor w trzeciej części. Naprawdę warto po nią sięgnąć, to pozycja, która na długo zostanie w pamięci. Osobiście jestem nią zachwycona i zapewniam was, że jest to nieszablonowe, wspaniałe połączenie świetnego humoru z ponadczasowymi ideami.
Gorąco polecam!



Bardzo dziękuję autorowi za możliwość przeczytania tej wspaniałej książki!








Pozycję zgłaszam do wyzwania #czytambopolskie



"Kraina zwana Tutaj" Cecelia Ahern



"Kraina zwana Tutaj"
Cecelia Ahern
Wydawnictwo: AKURAT
Liczba stron: 320
Cena: 4+/6



"Nigdy nie lubiłam dostawać nowych rzeczy. Od kiedy skończyłam dziesięć lat, uznałam, że nie da się zastąpić tego, co zgubione, i zawsze stawiałam sobie za cel odnalezienie zaginionych przedmiotów."
Rozważaliście kiedyś, co takiego dzieję się z zagubionymi przedmiotami?

Gdzie się znajdują, skoro nikt nie może ich odnaleźć?

Sandy Shortt ma na tym punkcie prawdziwą obsesję. 
Wszystko zaczęło się w dniu, gdy wiele lat temu zaginęła jej koleżanka. Dziewczynki nigdy nie udało się odnaleźć, stała się w pewnym sensie stale brakującym elementem w rzeczywistości głównej bohaterki. Mimo iż nawet się nie lubiły, ta tragedia bardzo odbiła się na jej całym życiu. Od tej pory zaczęła podpisywać wszystkie swoje rzeczy, a gdy niespodziewanie znikały, wpadała w paranoję. 

Po tylu latach nadal wariuje, gdy nie może czegoś znaleźć. Niestety mimo wszelkich starań, zgub jest z czasem coraz więcej.
Obecnie kobieta pomaga rodzinom osób zaginionych. W ten sposób poznaje Jacka, który od dawna szuka swojego brata. Jest bardzo zdesperowany, dlatego mimo rozsądkowi umawia się z Sandy.

Niestety nie jest pisane im się spotkać, bo dziewczyna nagle sama znika. Odnajduje się w niesamowitej krainie nazwanej "Tutaj". W tym miejscu spotyka wszystkie poszukiwane osoby, a także zagubione przedmioty z dzieciństwa.

"Czy to przypadek, że wszyscy się tu znaleźliśmy? Czy potknęliśmy się o dziwaczny wybój w kontinuum, wpadliśmy w czarną dziurę rzeczywistości, czy też była to zwyczajna kolej rzeczy, o której nikt nie wspominał przez minione stulecia? Zaginęliśmy, zniknęliśmy z powierzchni ziemi, czy może od początku przynależeliśmy do tego świata, a nasze wystąpienie w "normalnym" życiu było pomyłką losu? Czy miejsce to było domem dla outsiderów, którzy czuli się źle w społeczeństwie? Czy tutaj mogli odnaleźć wreszcie spokój? "

Czy można stąd powrócić do normalnego świata?

Czy Sandy zniknęła już na zawsze?

Początkowo nie do końca widziałam, czego mogę się spodziewać po tej powieści, jednak uwielbiam lekkie pióro Cecelii Ahern, więc z zainteresowaniem kroczyłam po kolejnych stronach. To moje drugie spotkanie z historią, w której bohater odbywa podróż do alternatywnej rzeczywistości. Uwielbiam ten motyw za niesamowity, magiczny i tajemniczy klimat jaki nadaje fabule.

Tak właśnie jest w tym przypadku, gdzie z wyczuciem, fantazją i pewną nadzwyczajnością, wręcz w zjawiskowy sposób, autorka porusza niezwykle trudny temat, jakim jest zaginięcie bliskiej osoby. Tak więc "Kraina zwana Tutaj"  to smutna opowieść o tragedii i tęsknocie, które zmieniają ludzkie życie już na zawsze. Pozwala nam jednak spojrzeć na to zjawisko z innej strony. Może naprawdę wszyscy, których straciliśmy, żyją teraz w lepszym, bezpieczniejszym, wręcz idealnym miejscu. Uświadamia, że nie powinno się poddawać rozpaczy i należy spróbować uwierzyć, że każda rzecz dzieje się  z jakiegoś powodu. Przedstawiona w książce wizja wszelkiej harmonii,  sprawia także, że czytelnik zaczyna zastanawiać się nad możliwością istnienia jakiejś innej, zastępczej rzeczywistości.

Bardzo podobało mi się nawiązanie do "Czarnoksiężnika z Krainy Oz". To jeszcze mocniej podkreśliło baśniowość tej powieści. Kobieta niczym Dorotka, pragnie wrócić do domu, a także pomaga przyjaciołom poznanym w nowym, magicznym miejscu.

Bohaterowie są wspaniale wykreowani. Posiadają całą gamę wad i zalet, a także problemy jak każdy, tak więc od razu czytelnik się z nimi utożsamia i przywiązuje się. Zarówno Sandy, jak i Jack, stali mi się niezwykle bliscy i z całego serca życzyłam im, aby odnaleźli to, czego szukali.

Historia wywołuje masę intensywnych emocji. Wspierałam dziewczynę, nawet jeśli nie do końca rozumiałam jej dziwne, czasem denerwujące zachowanie. Współczułam wszystkim, którzy kogoś utracili i podziwiałam Gregory'ego za jego cierpliwość.
Książka wywołuje wiele głębokich refleksji, nie tylko nad życiem bohaterki, ale i naszym własnym. 

"Czasem ludzie znikają nam dosłownie sprzed oczu. Czasem odnajdują cię  nagle, nawet jeżeli szukali cię przez całe życie. Czasem, kiedy przestajemy uważać, tracimy z oczu samych siebie."

Najistotniejszą lekcją jaką nam daje jest to, żebyśmy zawsze pamiętali,  jak łatwo zgubić siebie samego. Czasem gdy się w czymś zatracimy, zapominamy o tym, co jest naprawdę ważne. Poświęcamy całe swoje życie, by osiągnąć konkretny cel, a nie dostrzegamy jak wiele już posiadamy. Gdy człowiek wpada w obsesję, może stracić wszystko.

Czy naprawdę warto?

"Wszyscy od czasu do czasu się gubimy, czasem z wyboru, czasem na skutek działania sił wyższych. A gdy dowiadujemy się, czego potrzebowała nasza dusza, pojawia się przed nami ścieżka. Czasem ją dostrzegamy, ale wbrew samym sobie idziemy dalej, w nieznane. Gniew, strach lub smutek powstrzymują nas przed powrotem. Czasem wolimy pozostać zagubieni. Wieczni wędrowcy. Czasem tak jest prościej. Czasem sami znajdujemy swoją własną drogę do domu. Tak czy inaczej zawsze się odnajdujemy."

"Kraina zwana Tutaj" to poruszająca serce , niezwykle ciepła, słodko-gorzka powieść, która na długo pozostaje w pamięci. Wywołuje wiele refleksji na temat życia i pomaga zrozumieć, co jest naprawdę istotne i wartościowe. Czytanie jej było przyjemną, magiczną podróżą, po prostu miłą odskocznią od rzeczywistości. Jeśli ciekawi was, czy Sandy odzyska spokój ducha, a także pragniecie poznać miejsce, gdzie magazynowane są wszystkie zguby, koniecznie musicie sięgnąć po tę książkę! Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić!
Zdecydowanie polecam.



"Jad" Jolanta Bartoś - PRZEDPREMIEROWO!



"Jad"
Jolanta Bartoś
Wydawnictwo: BIAŁE PIÓRO
Liczba stron: 244
Ocena: 5/6




Wojciech Rafalski jest cenionym naukowcem, który od wielu lat prowadzi badania, dotyczące farmakologicznych właściwości jadu pszczelego. Publicznie uważany jest za idealnego męża i ojca. Rzeczywistość niestety okazuje się być zupełnie inna. Jego małżeństwo już od dawna stanowi zaledwie grę pozorów. W stosunku do własnych dzieci  zachowuje się obojętnie, nieraz okrutnie. Jedyną osobą, wobec której potrafi wykazać się jakąkolwiek czułością, zdaje się być Weronika, przygarnięta przez Rafalskich po śmierci rodziców. Mimo, iż córka zazdrości kuzynce i  robi wszystko, by zwrócić na siebie uwagę ojca, nadal jest dla niego nikim.

"Odkąd pamiętała, zawsze starała się zasłużyć na miłość swojego ojca. Zawsze chciała, żeby ją przytulił, był z niej dumy. Chciała, żeby chwalił się swoją córeczką kolegom i rodzinie, ale ani razu na żadną pochwałę nie zasłużyła. Gdy zrozumiała, że ojciec nigdy jej nie zauważy, zmieniła swoje zachowanie i robiła wszystko, żeby wiedział, że ma dzieci. Gdy była niegrzeczna w szkole, to tylko dlatego, by ojciec się o tym dowiedział. A on wyznaczał dla niej karę i tyle. Potem szła go przeprosić w nadziei, że może ją przytuli, że gdy okaże skruchę, on będzie choć na moment jej tatą. Ale nigdy się tak nie stało."

Początkowy smutek i żal Alicji zmienia się w nienawiść do rodzica. Dziewczyna nałogowo łyka leki a po dramatycznej stracie ukochanego mężczyzny w dniu ślubu, wpada w depresję i uzależnia się także od alkoholu. Nawet w takim stanie nie wzbudza w ojcu żadnych uczuć, dlatego szczerze życzy mu śmierci.

"Dlaczego Bóg nie zabiera tych, którzy nie potrafią kochać? Którzy tylko ranią, nie rozumieją bólu?"

Niestety należy uważać o co się prosi, bo nasze marzenia mogą się niespodziewanie spełnić.

Podczas ważnej gali Wojciech niespodziewanie ma atak i umiera. Nie jest to jednak zawał jak początkowo podejrzewano, zginął na skutek wstrząsu anafilaktycznego po przedawkowaniu jadu.
Policja jest pewna, że ktoś go otruł.

Odnalezienie mordercy nie jest wcale takie łatwe, gdyż wszyscy w domu mieli dostęp do toksyny, a biorąc pod uwagę, że był despotycznym tyranem, chyba każdy z tej rodziny na pokaz, miał motyw.

Czy uda się odnaleźć mordercę?

Czy naukowiec jest jedyną ofiarą?

Już od pierwszych stron wiedziałam, że ta powieść mnie po prostu pochłonie. Uwielbiam książki w których pojawia się morderstwo, intrygi oraz wiele mrocznych sekretów. Oczywiste jest przecież, że rodzina, która cieszy się nieposzlakowaną opinią, z pewnością coś ukrywa. Tak było i w tym przypadku. Nikt z zewnątrz nie miał pojęcia, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domu Rafalskich.

Autorka stworzyła fantastyczny, nieprzewidywalny kryminał, który niezwykle wciąga i porusza. Wielokrotnie miałam wrażenie, że bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę. Im dalej brnęłam, tym większe zdezorientowanie odczuwałam. Notorycznie byłam zwodzona, w momencie, gdy już prawie miałam pewność, kto jest winny, pojawiały się nowe fakty, które ukazywały całą sytuację w zupełnie innym świetle. Kocham w książkach taką niepewność i wzrastające napięcie, to właśnie sprawia, że nie sposób się oderwać, nim nie pozna się rozwiązania zagadki.

Wykreowani bohaterowie są niezwykle barwni ale również autentyczni. Biorąc pod uwagę, że od początku odnosi się wrażenie, iż każdy z nich ma nieczyste sumienie, nie da się ich polubić. Ostateczny osąd ich zachowania jest jednak pozostawiony czytelnikowi. Zadanie nie należy do łatwych, gdyż w tej powieści nic nie jest klarowne. Człowiek przecież nie może być tylko zły albo dobry, jego postępowanie zawsze jest czymś pokierowane, a wszystkie doświadczenia mają wpływ na kształtowanie osobowości.

Moim zdaniem tytuł nie odnosi się tylko do niebezpiecznej toksyny wydzielanej przez pszczoły, ma również znaczenie symboliczne i odwołuje się do trucizny wszczepionej w ludzkie serca.

Skąd w człowieku tyle jadu?

Gdzie podziały się empatia i wrażliwość?

Dlaczego tak łatwo jest znienawidzić drugą osobę, zranić ją?

Historia ukazuje wiele okrutnych zachowań. Porusza bardzo trudny temat, jakim jest przemoc wobec kobiet, dlatego wywołuje wiele silnych emocji i skłania do refleksji.

Bardzo podoba mi się lekki i przystępny styl autorki, dzięki czemu książkę czyta się przyjemnie i niezwykle szybko. Napięcie jest stopniowane, a kolejne elementy odkrywane powoli, tak więc powieść po prostu hipnotyzuje czytelnika. Wszystko dzieje się tu płynnie, nie pojawiają się żadne zbędne opisy, dzięki czemu nie ma miejsca na nudę. Czytałam ją z zapartym tchem a zakończenie wprawiło mnie w totalne osłupienie. Jestem zachwycona, bo właśnie tego oczekuję od dobrej powieści, żeby stale mnie zaskakiwała!

Podsumowując, "Jad" jest przejmującą i refleksyjną opowieścią o zwykłych ludziach i ich problemach, która mogłaby się przydarzyć każdemu z nas. To również brutalnie prawdziwa historia, ukazująca mroczną stronę człowieka i trzymająca w napięciu do ostatniej strony. 
Jeśli lubicie książki zaskakujące, ekscytujące i obezwładniające, pełne niespodziewanych zwrotów akcji, gwarantuję, że będziecie oczarowani!

Z całego serca gorąco polecam!


Dziękuję autorce za możliwość przeczytania tej fantastycznej powieści.




Książkę zgłaszam do wyzwania #czytambopolskie




Podsumowanie dwóch miesięcy istnienia bloga

JAK TO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO?!




Mimo, iż jest to podsumowanie aktywności bloga, nie będę robić listy najlepszych książek.

Dlaczego?

Pomijając to, że parę recenzji powstało jeszcze dużo wcześniej niż sam blog, chodzi mi głównie o to, że miałam wyjątkowe szczęście w ciągu tych dwóch miesięcy. Przeczytałam ponad 20 pozycji i jestem szczęśliwa, bo każda z nich mi się naprawdę spodobała. Nie było takiej sytuacji, żebym się z którąś męczyła, czy czytała  ją na siłę.

Muszę jednak przyznać, że wyróżnić pragnę powieści K. C. Hiddenstorm "Po złej stronie lustra" oraz "Władczyni Mroku".



Minęło sporo czasu, a ja nadal nie mogę się po nich otrząsnąć. Autorka popisała się niesamowitą wyobraźnią, a wykreowane przez nią światy, zostaną w mej pamięci naprawdę na długo.  Po obu tych książkach byłam zdezorientowana, nie wiedziałam, co jest prawdą, a co fikcją, dosłownie namieszały mi w głowie. 

Pozycje, które są nieszablonowe i wzbudzają taki ogrom emocji, zostają w naszej pamięci na zawsze.

Wkrótce powstanie następna powieść autorki, więc czekam niecierpliwie, bo jestem pewna, że lektura jej dzieła  ponownie będzie niesamowitą przygodą.

Jeśli ktoś nie czytał, zapraszam na recenzje:




POCZĄTEK


Kolejne wyróżnienie otrzymuje  "Klątwa przeznaczenia"  Sylwii Dubieleckiej i Moniki Magoskiej-Suchar.

Recenzja:




To nie tylko książka, która całkowicie zmieniła moje zdanie o fantastyce i zachęciła do tego gatunku. Zakochałam się w bohaterach i świecie wykreowanym przez autorki. Trudno było mi uwierzyć, że to debiut. Co najważniejsze, od tej powieści wszystko się zaczęło i dlatego zawsze będzie ona bliska memu sercu.

Obecnie pewnie napisałabym opinię trochę inaczej, bardziej rozwinęła, dodała cytaty, wyraziła więcej uczuć. Nie będę jej zmieniać głównie dlatego, że ma ona dla mnie wartość sentymentalną. Początkowo nie była to wcale recenzja, to po prostu list napisany pod wpływem emocji do autorki Moniki Magoskiej-Suchar. 
Jak się okazało, zmienił on wszystko!

Tak więc, serdecznie dziękuję Monice, która od samego początku mnie namawiała i wspierała, w zasadzie ten blog istnieje tylko i wyłącznie dzięki niej. Kto by pomyślał, że parę słów o tym jak urzekła mnie jej książka, tak wiele zmieni w moim życiu.

Dziękuję Ci Kochana, że wierzyłaś we mnie bardziej niż ja sama, i że mi nie odpuściłaś i dopięłaś swego! Będę o tym zawsze pamiętać i nie wiem jak wyrazić swoją wdzięczność!

Recenzja "Klątwy przeznaczenia" jest również postem, który cieszy się największą popularnością (330 odsłon).



O MNIE


Uwielbiam czytać książki odkąd pamiętam, od małego byłam stałym bywalcem biblioteki. Szczególny był dla mnie jednak okres ciąży, kiedy ze względu na zwolnienie, mogłam znów oddać się swojej pasji. Jestem osobą, która jeśli się za coś zabiera, zupełnie się temu oddaje i chyba dzięki takiemu zapałowi wylądowałam w miejscu, gdzie jestem obecnie.

Muszę jednak przyznać, że w swoim hobby byłam dotąd odosobniona. Nieraz nawet nie miałam zbytnio z kim porozmawiać o przeczytanej książce, a także o emocjach jakie wywarła.

Ponad pół roku temu zaczęłam brać udział w różnych konkursach na Facebooku i odtąd coraz częściej zaglądałam na różne blogi. Były świetną rozrywką, a zarazem dzięki nim, dowiadywałam się o pozycjach, które z pewnością powinnam przeczytać.

Czy myślałam wcześniej o założeniu swojej strony?

Wiele razy. Ciągle jednak obawiałam się, jak to zostanie przyjęte, czy podołam, czy piszę na wystarczającym poziomie, zapewne też martwiłam się krytyką. Dzięki konkursom jednak dostrzegłam, jak wiele jest osób, które tak jak ja kochają książki, poznałam wiele fantastycznych ludzi na różnych grupach, którzy mnie wspierali i życzyli jak najlepiej.



LEKCJE


Kolejną osobą, której bardzo chcę podziękować jest Jolanta Bartoś.

Nikt chyba nie czytał moich recenzji tak wnikliwie i nie wyszukiwał błędów tak intensywnie, jak właśnie Ona. :-)
Po każdym udostępnionym poście, czekała na mnie wiadomość, każda z nowymi wytycznymi, nowe lekcje do zrealizowania. 
Nic tak nie działa na człowieka jak konstruktywna krytyka od kogoś, kto naprawdę chce pomóc.
Wiem, że nie piszę profesjonalnie ale staram się, by każda moja opinia była lepsza od poprzedniej. To jak wyglądają obecnie jest ogromną zasługą bezinteresownej pomocy autorki "Niepokornej".

Recenzja: "Niepokorna"


Dziękuję z całego serca! Trudno aż opisać, jak wiele to dla mnie znaczy!

Podsumowując, najtrudniejsze jest już za mną. Dla wielu nadal jestem kolejnym, nowo powstałym blogiem, którym się zbytnio nie interesują, wierzę jednak, że ciężką pracą zyskam sobie kolejnych czytelników. Biorąc pod uwagę, że  to wszystko funkcjonuje od niedawna, naprawdę jestem mile zaskoczona wieloma propozycjami od autorów. To niezwykłe uczucie, gdy pisarz pragnie, bym przeczytała jego dzieło i wyraziła swoją opinię. Naprawdę dziękuję za to zaufanie.

Co najważniejsze, poznałam wielu wspaniałych ludzi mających taką sama pasję, zaznałam również wiele życzliwości i wparcia od polskich debiutujących pisarzy. Z czystą przyjemnością sięgam po ich książki i napawa mnie duma, że Polacy potrafią tak genialnie pisać!

Jestem świadoma, że nieraz usłyszę niejeden komentarz, że pisanie bloga nie daje pieniędzy, nie będę tak więc sławna czy bogata. Wierzcie lub nie, ale bardzo często widzę zdziwienie na twarzy znajomych, że nie robię tego dla zarobku (więc po co "marnuję " czas?).

Robię to, co kocham i jestem dzięki temu szczęśliwa, a jeśli moja recenzja zachęci kogoś do lektury to prawdziwy sukces!

Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądają a szczególnie tym, którzy zdecydowali się pozostać na dłużej. To dzięki wam, wiem, że jest sens robić to dalej!




"Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani" Janusz Lasgórski

"Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani" Janusz Lasgórski Wydawnictwo: JAVIKO Liczba stron: 552 Ocena: 5/6 "Je...