"Żywioły Karteru. Ziemia" Meridiane Sage [RECENZJA PATRONACKA]




"Żywioły Karteru. Ziemia"
Meridiane Sage
WASPOS
Liczba stron: 314
Ocena: 5+/6




Raz na siedem lat Karterczycy spotykają się w kamiennym kręgu, aby wybrać nowych Strażników – po jednym z każdej frakcji. Od teraz los Dzieci Żywiołów leży w rękach Falena (Powietrze), Ellie (Ziemia), Rin (Woda) i Aleca (Ogień). Ich zadaniem jest zniszczenie wszystkich nerimich – krwiożerczych i zmiennokształtnych bestii. Jednak… to nie nerimi są prawdziwymi wrogami Strażników. Karter trawi inna siła, potężniejsza i mroczna. Gdy po tysiącu lat dusza dioriego Narissana, syna bogini Nilani i Księcia Piekieł Castiella, uwalnia się z Podziemia, Państwo Żywiołów staje się szachownicą w rozgrywce bóstw i demonów.

Falen, Ellie, Rin i Alec zostali wybrani, by chronić swój lud przed krwiożerczymi nerimimi. Co się stanie, kiedy któreś z nich przypadkiem przemieni się w nerimiego? Kara za "zdradę" jest jedna. Czy zostanie wymierzona? Po tysiącach lat potomek bogini Nilani i księcia piekieł Castiella obudził się w nowym ciele. Los Dzieci Żywiołów to szachownica, po której poruszają się pionki bogów i demonów. Kto pierwszy zabije króla?

"Na twarzach zebranych malowała się powaga. Nikt nie ośmielił się zakłócić ciszy, która zawisła nad zamgloną polaną... Ciszy tak idealnej, że aż przerażającej. Tej nocy wszystko się zaczęło." 
  
Jak co siedem lat, przedstawiciele wszystkich czterech frakcji, Aquariusi, Terraci, Ignisi i Ventusi, zjechali się do Centaurionu, by uczestniczyć w wielkiej uroczystości, w czasie której zostaną wybrani nowi strażnicy żywiołów. Wyznaczona czwórka, zanim wyruszy w świat, by walczyć z wrogiem, musi odbyć staranne szkolenie. Mimo początkowych niesnasek, stopniowo zaczyna rodzić się między nimi przyjaźń, lecz doskonale zdają sobie sprawę, że na nic więcej nie mogą liczyć. Po zakończonych ćwiczeniach zostają wysłani na nietypową misję, jaka zdawać by się mogła zleceniem samobójczym. 

Czy czwórka młodych strażników rzeczywiście będzie w stanie pokonać całą armię nerimich? 

Czy może Rada po prostu pragnie się ich pozbyć? 

I czy ustanowione prawo na pewno jest sprawiedliwe?

 "Miano nerimich w Karterze nosiły wampiry i zmiennokształtni - krwiożercze bestie, zabijające każdego, kto stanie im na drodze. Niechęć wobec nich budził też fakt, że niemal pod każdym względem górowali nad Karterczykami. byli silniejsi, szybsi, posiadali wyostrzone zmysły... W dodatku szczycili się nieśmiertelnością." 

"Żywioły Karteru. Ziemia" to niezwykle udany debiut literacki. Autorce z pewnością nie można odmówić wspaniałej wyobraźni oraz rozmachu. Stworzyła ciekawą, nieszablonową historię, dopełnioną nietuzinkowymi postaciami, a co najważniejsze misternie skonstruowała fantastyczną rzeczywistość, jaka zachwyca już od pierwszych stron.  Karter jest podzielony na cztery frakcje, każda z nich podlega innemu żywiołowi. Małe społeczności różnią się od siebie, są hermetycznie zamknięte, kategorycznie zakazane są też związki między odłamami. To w zasadzie cztery odległe światy, z których wybiera się po jednej najodważniejszej, najbardziej niezłomnej i walecznej osobie, by chroniła kraj przed demonami. Be względu na chęci czy plany, wskazany przez żywioł musi poświęcić się służbie i nowym obowiązkom. Ich najwięksi wrogowie, czyli nerimi, pochodzą z pobliskiej Inserii. Mimo, że Karter ochrania potężny mur, nie jest on najskuteczniejszą osłoną przed atakami bezlitosnych potworów. 

"Na wszystkich istniejących bogów, na wszystkie żywioły i na wszystkie gwiazdy upamiętniające naszych przodków przyrzekamy wiekuistą wierność wobec Karteru, a także króla i Rady, sprawujących piecze nad naszym państwem i nad nami samymi. Przysięgamy oddać życie za Karter, jeśli tego będzie wymagała od nas misja. Nasze serca nie zaznają leku, a dusz nie splami zdrada."

Oprócz historii nowo wybranych strażników, pojawia się również nawiązanie do przeszłości, z którego jasno wynika, iż pewna nieczysta siła pragnie powrócić na ten świat, pod ukrytą postacią. Wygląda na to, iż krwiożercze wampiry i bezwzględni zmiennokształtni to nie jedyne niebezpieczeństwo, jakie czyha na naszych niedoświadczonych bohaterów.

Stworzone postacie są interesujące, różnorodne, przekonujące. Najbardziej wyrazisty jest bez wątpienia Falen, władający mocą powietrza. To ewidentnie człowiek, który stwarza wiele pozorów, chowa się pod maską. Udaje złośliwego, pewnego siebie, sarkastycznego typa, jednak skrywa ogromny sekret, posiada również bagaż przykrych doświadczeń, który może być za ciężki, jak na wiek chłopaka. Nie da się ukryć, iż w tym tomie to właśnie on ma największego pecha. To na jego przykładzie zaczynamy analizować obowiązujące zasady i stopniowo podważamy ich słuszność i sprawiedliwość.

"Frakcje nie mogły łączyć się między sobą. Nie mogły. Pod żadnym pozorem. Przywódcy mieli swoje powody, by tego zabronić , lecz ani myśleli zdradzić je ludziom. Jednak wielu domyślało się prawdy... Lud nie był taki ciemny, jak życzyłaby sobie tego Rada."

Język autorki jest lekki, barwny i przyjemny, początkowo nowe nazwy mogą się zdawać czytelnikowi trochę trudne, jednak dość łatwo do nich przywyknąć. Cała historia jest na tyle nieobliczalna i wartka, że kartki książki w zasadzie same przelatują przez palce. Z zapartym tchem śledzimy losy czwórki wybrańców, doświadczamy ich sprzecznych emocji, analizujemy intrygę rządzących, a przede wszystkim stajemy się świadkiem rodzenia się zakazanych uczuć, za które grozi im wyjątkowo ciężka kara. Bardzo spodobało mi się, iż w tej powieści nic w zasadzie nie jest tylko czarne i białe, osądy, jakie pojawiły sie na początku, dość szybko uległy zmianie. A co jeśli ci, których uważamy za wrogów, wcale nimi nie są, natomiast prawdziwe zagrożenie czai się tuż za rogiem?

"Żywioły Karteru. Ziemia" to wspaniały debiut i pasjonujący wstęp do wyjątkowej serii. Fani fantastyki znajdą tu dosłownie wszystko, co kochają: potężne żywioły, groźne istoty pozaziemskie, nadprzyrodzone moce, niebezpieczną przygodę, ciekawe postacie i stopniowo rozwijające się zakazane uczucie. Całość dopełnia tajemniczy, magiczny klimat, dzięki któremu czytelnik odbywa niezapomnianą podróż do fascynującej, dopracowanej, niezwykłej rzeczywistości. Walka ze złem jeszcze nigdy nie była tak ekscytująca, ale i wątpliwa! Gwarantuję, iż książka pochłonie was bezgranicznie i z zapartym tchem będziecie śledzić niebezpieczne przygody czwórki strażników żywiołów. Osobiście, jestem zachwycona i niecierpliwie czekam na następny tom! Polecam całym sercem!


Za możliwość poznania powieści i objęcia jej patronatem medialnym bardzo dziękuję Wydawnictwu WasPos!

7 komentarzy:

  1. Już jakiś czas temu ta książka zwróciła moją uwagę. Są to zdecydowanie moje klimaty, a fabuła brzmi dosyć oryginalnie, więc koniecznie muszę się przekonać, czy przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie moje klimaty. Ale dobrze, że Tobie się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro jest tak wciągającą pozycją, to chętnie przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo udany debiut? Z przyjemnością bym sięgnęła!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję patronu :) natomiast książka jak dla mnie chyba już zbyt młodzieżowa ;)

    OdpowiedzUsuń

"Zapach Mazur" Małgorzata Manelska [RECENZJA PATRONACKA!]

"Zapach Mazur" Małgorzata Manelska WASPOS Liczba stron: 416 Ocena: 6/6 Julka dostaje pismo z ośrodka pom...