"Drań z Manhattanu" Vi Keeland, Penelope Ward




"Drań z Manhattanu"
Vi Keeland, Penelope Ward
EDITIO RED
Liczba stron: 320
Ocena: 6/6




Soraya Venedetta to żywiołowa kobieta, która wyróżnia się typem urody i barwną fryzurą. Należy do osób, jakie nie owijają w bawełnę, prosto z mostu wygłasza, co jej leży na sercu. Pracuje jako asystentka autorki kącika z poradami sercowymi  w znanej gazecie. Niestety jej niewyparzony język i brak taktu są niemałą przeszkodą w pisaniu sugestii dla zagubionych czytelników, dlatego wypowiada się sporadycznie. Tak naprawdę, by nakreślić właściwą wskazówkę, często musi używać całkowitych antyfor swoich pierwszych myśli. 

Gdy pewnego dnia jedzie do pracy metrem, nie przypuszcza nawet, co ciekawego szykuje dla niej los. W przedziale przypadkowo słyszy rozmowę niesłychanie przystojnego, eleganckiego faceta. Mężczyzna niestety okazuje się zbyt pewnym siebie i lekceważącym gburem. Najwidoczniej piękne opakowanie nie zawsze idzie w parze z równie wspaniałym sercem. Gdy wysiadając dostrzega, że przystojniak zgubił telefon, zabiera go i postanawia wkrótce oddać, najpierw jednak pragnie przejrzeć dane, by móc lepiej poznać drania. Po oględzinach wybiera się do biura, w celu doręczenia zguby do rąk właściciela. Niestety Graham lekceważy ją, więc wściekła zostawia mu w pamięci telefonu nietypową pamiątkę. Zaintrygowany biznesmen szybko uświadamia sobie jak wielki popełnił błąd i pragnie za wszelką cenę odnaleźć kobietę, jednak ona nie zamierza podawać mu się na tacy.

Czy mimo fatalnego pierwszego wrażenia Graham zdoła zyskać sympatię pyskatej Sorai?


Już po przeczytaniu opisu byłam pewna, że książka nie tylko mnie rozbawi do łez, ale i poruszy do granic. Największą tajemnicą natomiast była przeszłość Grahama. Niemal od pierwszej strony zastanawiałam się, co takiego musiało go spotkać, że zachowywał się jak nadęty dupek. To, czego się dowiedziałam, było przygnębiające, jednak nagły powrót jego demonów przeszłości dosłownie zmiażdżył mi serce. Nie spodziewałam się aż tylu zwrotów akcji i muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem talentu autorek, gdyż napisanie przezabawnej, fascynującej powieści, w której przewija się tak wiele trudnych tematów, to nie lada wyzwanie.

"Nie bój się zranienia. Lepiej wzbić się w niebo i upaść, niż nigdy nie poczuć, jak ziemia usuwa ci się spod nóg. Nawet chwilowa radość jest lepsza niż całkowity jej brak. "

Całość napisana jest niezwykle lekkim, przyjemnym piórem, dzięki czemu kartki same przelatują przez ręce. Historię dopełniają zabawne, emocjonujące dialogi, które wywołują niekontrolowane wybuchy śmiechu, prowadzące niekiedy nawet do łez. Zdecydowanie największą zaletą powieści są słowne potyczki między dwójką głównych bohaterów. Cięty język Sorai, jej przebojowość, a także zmiana kolorów włosów, zależnie od nastroju, to z pewnością elementy, jakie skradną wam serce. Nie można również zapomnieć o Grahamie, który nie tylko zniewala swą urodą, ale jednym tekstem potrafi rozpalić kobietę do czerwoności. Starcie dwóch różnych, silnych osobowości jest niesłychanie ekscytujące, dlatego czytelnik na czas lektury zupełnie zapomina o otaczającej go rzeczywistości i z zapałem śledzi kolejne spotkania tej niezwykłej pary.

Postacie nakreślone przez autorki to osoby nietuzinkowe, interesujące, jak najbardziej autentyczne. Każde z nich zmaga się z demonami przeszłości, chowa swoje lęki i obawy, mające źródła w dawniejszych latach. Nie można tego nazwać ukrywaniem się pod maską, gdyż z pewnością są szczerzy w tym co robią, jednak ich pewne postawy są konsekwencjami wyjątkowo przykrych, nawet traumatycznych sytuacji. Czy uczucie, jakie powoli się między nimi rodzi, będzie w stanie uwolnić ich od najgorszych wspomnień? I czy rzeczywiście wystarczy sama miłość, by móc zapewnić sobie szczęśliwe zakończenie?

"Czasami słowa które zostały niewypowiedziane, są tymi, które najbardziej potrzebują wypowiedzenia."

Jak pewnie wszystkie czytelniczki, kibicowałam tej dwójce całym sercem. Pokochałam Sorayę, doceniałam jej wpływ na przemianę Grahama i nienawidziłam, gdy farbowała końcówki na czerwono. Niestety szybko się okazało, że lęk przed zranieniem to tylko drobnostka. Nasi bohaterowie znienacka zostali zasypani wyjątkowo trudnymi problemami i nikt nie był w stanie przewidzieć, jak dalej potoczą się ich losy. Wybory, jakich będą musieli dokonać, są nadzwyczaj trudne, a niepewność rosnąca z każdą stroną, umiejętnie podnosi czytelnikowi ciśnienie i nie pozwala przerwać lektury ani na sekundę. Ta książka to emocjonalny rollercoaster, który zafunduje wam zarówno brzuch bolący od śmiechu, jak i piekące oczy, będące konsekwencją wylania wielu łez.

"Wiedziałam, że go kocham. I w tej chwili wiedziałam tylko . Mogłam mieć nadzieję, że to wystarczy."

"Drań z Manhattanu" to wciągająca, nieprzewidywalna, zabawna, ale i poruszająca powieść, od której nie sposób się oderwać. Genialnie nakreślone, wyraziste postacie, demony przeszłości, jakie wracają ze zdwojoną mocą, dylematy między powinnością a pragnieniem szczęścia,  a przede wszystkim fascynujące, wesołe dialogi, przesycone sarkazmem i ekscytującymi docinkami, tworzą razem wybuchową mieszankę, fundującą świetną rozrywkę, relaks i zapomnienie. To zdecydowanie lekka i przyjemna pozycja, która zarówno poprawia humor, napawa optymizmem, ale i skłania do głębszych refleksji. Po prostu mieszanka idealna!
Gdybym tylko miała farbę do włosów pod ręką to przysięgam, że moje końcówki już byłyby w kolorze różowym. Dlaczego? Bo po prostu zakochałam się na zabój w tej ujmującej historii!
Polecam całym sercem!



 Za możliwość poznania powieści, bardzo dziękuję Wydawnictwu Editio Red!





3 komentarze:

  1. Po Twojej recenzji, nie mogę doczekać się, kiedy książka wpadnie w moje ręce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka w sam raz by się zrelaksować po ciężkim dniu w pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa pozycja, wydaje się być dla mnie ....interesująca. Zapraszam w moje progi.

    OdpowiedzUsuń

"Dance, sing, love. W rytmie serc" Layla Wheldon [RECENZJA AMBASADORSKA]

"Dance, sing, love. W rytmie serc" Layla Wheldon EDITIO RED Liczba stron: 432 Ocena: 6/6 Livia po tragic...