"Dama z kotem" Iwona Czarkowska



"Dama z kotem"
Iwona Czarkowska
Wydawnictwo: REPLIKA
Liczba stron: 240
Ocena: 5/6




Zuzanna Roszkowska, nazywana pieszczotliwie przez męża Michała - Kotem Zuzotem, jest zwariowaną, nieobliczalną matką dwójki dzieci, która posiada niezwykły talent wpadania w kłopoty.

Ze względu na pracę mężczyzny, rodzina zostaje zmuszona do przeprowadzki na wieś o rozbrajającej i jakże mylącej nazwie Bangladesz. Niespodziewanie, gdy docierają na miejsce, obiecany im dom okazuje się już zajęty, muszą więc zamieszkać w pensjonacie. Zarządza nim pani Aniela Kubacka. Nagle gosposia znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Wszyscy to ignorują, nie dostrzegają żadnego niebezpieczeństwa. Zuzanna jednak jest przekonana, że ktoś uprowadził kobietę. Mąż oczywiście jej nie wierzy, naśmiewa się, że to paranoja i efekt częstego czytania kryminałów. Twierdzi, że gospodyni najwidoczniej wyjechała do znajomych i nie ma powodów do zmartwień. Zu oczywiście lekceważy opinię Michała, a gdy znajduje tajemniczy list, pragnie za wszelką cenę samodzielnie odnaleźć  Anielę. Liczy na to, że czytany obecnie przez nią podręcznik dla początkujących detektywów, bardzo jej w tym pomoże.

Czy kobieta wpadła w obsesję, czy rzeczywiście w pensjonacie dzieje się coś niepokojącego?

Czym tak naprawdę zajmuje się Fundacja Rozwoju i Postępu, która przekazuje pieniądze na rozwój tej gminny?

"Dama z kotem" to wspaniała, nieprzewidywalna powieść. Dawno nie czytałam tak świetnej komedii. Fabuła jest pełna zagadek, pomyłek, zwrotów akcji a przede wszystkim dziwnych, wręcz kosmicznych pomysłów głównej bohaterki. Wygląda na to, że kłopoty to jej drugie imię. Pojawia się tu również wiele śmiesznych niedopowiedzeń, z których powstają bardzo komiczne historie.

Zuzanna to prawdziwa panikara, z wybujałą wyobraźnią, po której można spodziewać się niewątpliwie wszystkiego.
Najśmieszniejsze jest to, że najprawdopodobniej w domu naprawdę dzieje się coś niepokojącego, ale nikt jej nie wierzy. Jest niezwykle barwną i pozytywną postacią. Nie da się jej nie pokochać. Chciałabym się z kimś takim zaprzyjaźnić, bo z taką osobą nie ma miejsca na nudę.
Uwielbiam również jej męża, który najwidoczniej dawno pogodził się z wariactwem kobiety. Mężczyzna nawet nie próbuje zrozumieć tego dziwnego zachowania, po prostu akceptuje, że ciągle wpada w jakieś dziwne kłopoty. Chyba go już nic nie zdziwi, wygląda na to, że spodziewa się po swojej małżonce dosłownie wszystkiego. 

"Sam nie wiedział, czego się tam spodziewał, ale jako mąż Zuzanny od kilku już lat, dawno przestał się w swoich poczynaniach kierować czystą logiką. W przypadku jego żony logika i zdrowy rozsądek absolutnie się nie sprawdzały."
Są oni wspaniałym małżeństwem. Nigdy zbyt mocno się nie kłócą, nie ma krzyków czy wybuchów złości. Jestem zaskoczona, że Michał potrafi być tak cierpliwy i opanowany w stosunku do wybryków Zuzanny, które nieraz przynoszą mu wstyd. Dialogi tej pary są niepowtarzalne, czytając je prawie płakałam ze śmiechu.

Doskonale przedstawione zostaje tu również życie na wsi. Autorka świetnie pokazała, jak funkcjonuje taka mała społeczność. Ludzie wiedzą tu o sobie wszytko i bardzo interesują się 
nowymi mieszkańcami, nie obejdzie się również bez plotek. Dziwne zachowanie Zuzanny może więc bardzo wpłynąć na opinię o nowym lekarzu, dlatego mąż robi wszystko, by ostudzić jej zapał.

Powieść jest bardzo lekka i przyjemna. Czytanie jej było fantastycznym relaksem. Naprawdę dawno się tak nie uśmiałam podczas lektury. Akcja jest wartka, trzyma w napięciu a rozwiązanie zagadki zaginięcia Anieli bardzo zaskakuje. Muszę przyznać, że jestem zachwycona tą pozycją. Przeczytałam ją w ciągu jednego dnia, gdyż nie potrafiłam się oderwać. 
Jest świetna na poprawę humoru i pozwala oderwać się od wszelkich kłopotów. Gorąco polecam wszystkim! Czeka was naprawdę dobra zabawa!



Książkę zgłaszam do wyzwania #czytambopolskie






4 komentarze:

  1. Takie komedie kryminalne uwielbiam :) Człowiek może być zaintrygowany zagadkami i jednocześnie się uśmiać :) Lubię robić sobie takie przerywniki właśnie. Najczęściej wtedy sięgam po Chmielewską, mam do Niej sentyment :) Trzeba próbować innych rzeczy, więc i z Czarkowską się zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, takie książki to świetna odskocznia :-)
      Ja wcześniej czytałam powieści Olgi Rudnickiej, jednak ta chyba najbardziej mnie rozbawiła.

      Życzę miłej lektury i pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Dopiero, co trafiłam na Twój blog i już mi się podoba klimat jaki tu panuje. Książka wydaje mi się ciekawa, więc recenzja jak najbardziej mi się przydała :)

    Bardzo spodobał mi się Twój blog, więc zostawiam obserwację i zapraszam do siebie:
    iskraczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobało!
      Czuję, że będę częstym gościem u Ciebie :-)

      Pozdrawiam :-)

      Usuń

"Dance, sing, love. W rytmie serc" Layla Wheldon [RECENZJA AMBASADORSKA]

"Dance, sing, love. W rytmie serc" Layla Wheldon EDITIO RED Liczba stron: 432 Ocena: 6/6 Livia po tragic...