"Mała baletnica" Wiktor Mrok - PRZEDPREMIEROWO!




"Mała baletnica"
Wiktor Mrok
Wydawnictwo: INITIUM
Liczba stron: 592
Ocena:6/6




Balet fascynował Anastazję już we wczesnym dzieciństwie. Mimo iż dziewczynka pochodziła z biednego, niespokojnego domu, odkąd pamięta intensywnie ćwiczyła, by osiągnąć sukces. Wysiłek jak najbardziej się opłacił, marzenia stawały się coraz bliższe spełnienia, jednak kolejne występy w ogóle nie interesowały rodziców małej tancerki. Matka i ojciec nie dbali o potrzeby córki, wielokrotnie chodziła głodna, w podartych ubraniach, a głośne, pijackie awantury były w ich domu na porządku dziennym. Upragnioną miłość i zainteresowanie odnalazła wreszcie u nauczycielki baletu, która jako jedyna doceniała starania młodej Rosjanki. Wkrótce czułość i opieka Larisy Aleksandrownej zaczęły przybierać nieprzyzwoity, szokujący, wręcz chory kształt. W momencie, gdy wszelkie granice zostają przekroczone, psychika małej baletnicy zostaje nieodwracalnie wypaczona, a niedługo potem wkracza ona na niemoralną ścieżkę. Bierze udział w niestosownych sesjach, jakie dają początek karygodnej akcji o przerażająco masowym zasięgu, w którą zamieszane są wpływowe osoby z różnych państw.


Ponad dwadzieścia lat później Anastazja zostaje znaleziona martwa w swoim domu, nieudolnie odwzorowanym na mieszkaniu dawnej nauczycielki. Oprócz zwłok kobiety policja odkrywa w lokalu przerażające pomieszczenia, a także małą, nagą dziewczynkę, będącą w szokującej, odrażającej sytuacji. Funkcjonariusze podejrzewają, iż kobieta pod pretekstem dodatkowych lekcji baletu, sprowadzała uczennice do domu, molestowała je oraz robiła wyzywające zdjęcia. Niestety nie mają żadnych dowodów potwierdzających tę teorię, dotarcie do prawdy okazuje się tym bardziej trudne, że stopniowo zaczynają ginąć wspólnicy Anastazji. Im bardziej zagłębiają się w ten trudny przypadek, tym mocniej zdają sobie sprawę, że szokujące zjawisko, dzięki doskonałym informatykom, ma niesłychanie potężny zasięg, trwa od lat i zdaje się być nie do opanowania.

Gdy giną wszelkie dowody, słowo nieuświadomionego dziecka ma niewielką wartość, a prawo nie jest odpowiednio sprecyzowane, walka z tak potężnym, przemyślanym biznesem wydaje się być odgórnie skazana na porażkę. Co gorsza, wyciągając wnioski z przemiany młodej Anastazji, nawet ukaranie zwyrodnialców nie jest żadnym sukcesem, bo psychika ofiar została już doszczętnie wypaczona, a nieodpowiednie wzorce mogą zostać przez nie przyjęte i powielane w przyszłości.

 "Co do tych zdjęć uznawanych za soft porno, jest problem, bo nawet ośmiolatka w lateksie nie podpada pod paragrafy. (...) Jak twierdzą niektórzy mądrale, każdy widzi na takich zdjęciach to, co chce widzieć. A że dziewczynki się mizdrzą i robią maślane oczy? Co z tego? Na wyborach małych miss też się mizdrzą."


Szok, niedowierzanie, gniew oraz strach, to główne emocje, jakie towarzyszyły mi podczas lektury "Małej baletnicy". Świadomość, iż jest to historia oparta na faktach, dodatkowo bulwersuje i wprawia w osłupienie. To książka, która pozostawi po sobie ślad już na zawsze, na samo wspomnienie do oczu będą napływać łzy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak można być taką podłą, bezwzględną bestią, by wykorzystywać bezbronne dzieci, by na ich krzywdzie oprzeć biznes i czerpać z tego kolosalne zyski finansowe. Zdarzenia opisane przez autora nie tylko ranią duszę, szokują, ale i otwierają czytelnikowi oczy na wiele spraw, o których wcześniej nie miał nawet pojęcia.

Dla wielu ludzi molestowanie kojarzy się z brudem, agresją, cielesnym cierpieniem. W tym wypadku wygląda to zupełnie inaczej, co nie tylko świadczy o przebiegłości oprawcy, ale i o wzroście ryzyka, że te karygodne postępowanie stanie się niemożliwe do odkrycia przez osoby postronne. Dziewczynki, wykorzystywane przez nauczycielkę, zostały perfekcyjnie zmanipulowane, wiedziały, że pewne zachowania są nieodpowiednie, początkowo się wstydziły, ale ulegały. Najpierw było to spowodowane  strachem przed odrzuceniem, następnie niestety w niektórych przypadkach przyjemnością, jaką czerpały ze zbliżeń. To dowód na to, że pomysłodawcy wszystko starannie przemyśleli i zaplanowali. Tysiące zdjęć oglądanych przez policję przedstawiały szczerze uśmiechnięte dziewczynki, dumne i zadowolone, że mogły pozować. Jak wspomniałam wcześniej, historia nie tylko silnie porusza, ale przepełnia serca strachem, bo dociera do czytelnika z jak potężnym, niebezpiecznym zjawiskiem ma do czynienia.

Język autora jest niesłychanie przystępny i sugestywny, kolejne strony przelatują błyskawicznie przez palce, a czytelnik, mimo potężnego ładunku negatywnych emocji, nie jest w stanie oderwać się od książki nawet na chwilę. Szczerze, dawno mi się nie zdarzyło, by tak obszerną pozycję pochłonąć w ciągu jednego dnia. Byłam zbulwersowana, zniesmaczona, przerażona, ale z łzami w oczach pragnęłam jak najprędzej poznać dalszy ciąg historii. Z pewnością miałam jakąś złudną nadzieję, że finał powieści da mi poczucie sprawiedliwości, ukoi zszargane nerwy i napełni serce spokojem, ale niestety tak się nie stało.

Należy także wspomnieć o doskonale nakreślonych postaciach. Śledztwo, prowadzone przez policję, stanowi fundament tej historii, poznajemy je szczegółowo, ale dzięki temu mamy również możliwość zbliżyć się do samych funkcjonariuszy. Bohaterowie są całkowicie różni, ale tworzą razem wyjątkowo zgrany zespół. To wyłącznie dzięki nim, w czasie lektury pojawiają się jakiekolwiek pozytywne uczucia. Nie sposób ich nie polubić, a emocjonujące, autentyczne, czasem zabawne dialogi, jakie między sobą prowadzą, umiejętnie rozładowują atmosferę, pozwalają choć na chwilę zapomnieć o głównym temacie powieści.  

"Jeśli nie znajdziemy zdjęć, filmów pornograficznych, a będziemy mieli wyłącznie zeznania dziewczynek, to mężuś nieboszczki stanie na głowie, żeby sąd uznał je za dziecięce fantazje. Czeka nas długa batalia a i tak tabun wynajętych prawników obrobi nam dupy i polegniemy z kretesem. Wiele podobnych spraw na tym świecie znalazło właśnie taki finał."  
"Mała baletnica" zdecydowanie nie należy do lektur lekkich czy przyjemnych, które po pewnym czasie ulatują z wspomnień. Nie spędzicie przy niej miłych, relaksujących chwil, moim zdaniem nawet osoby o wyjątkowo silnych nerwach, powinny nastawić się na nieopisaną eksplozję negatywnych emocji, które zawładną sercem na długo. To książka, która szokuje, bulwersuje, przeraża i po prostu smuci, gdyż nie można normalnie funkcjonować ze świadomością, iż opisane wydarzenia miały miejsce naprawdę, a ogromna ilość dzieci została nieodwracalnie skrzywdzona. Nie da się jednak ukryć, iż to pozycja godna przeczytania, która otwiera oczy, uświadamia jakie niebezpieczeństwa czyhają na młodych ludzi w obecnym świecie, pokazuje jak z nimi walczyć, jak bronić i edukować nasze dzieci. Temat jest wyjątkowo trudny, ale moim zdaniem trzeba go poruszać jak najczęściej, gdyż niewiedza w tym wypadku jest po prostu słabością. Zdecydowanie polecam osobom, które lubują się w doskonale prowadzonych śledztwach przez nietuzinkowych bohaterów, a przede wszystkim nie boją się wstrząsających, autentycznych historii.

9 komentarzy:

  1. Na taką książkę, która wywołuje tyle emocji, muszę mieć odpowiedni nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie chcę przeczytać tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie zaciekawiłaś tą recenzją i przeczytam "Małą baletnicę" z całą pewnością.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże kochany, i znowu biedny balet jako otoczka dla takiej dramy :P hahaha (PS. Jestem artystką baletu, dlatego takie rzeczy mocno mnie strofują hehe ale może aż sięgnę i napiszę o tym na swoim blogu :D )

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowicie chcę tę ksiażkę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam aż do mnie przyjdzie. Czerwony parasol podobał mi się, więc po tej oczekuje wyższego levelu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to powiadają - 'dobry kryminał nie jest zły' :)

    Pozdrawiam!
    rozchelstanaowca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieźle się zapowiada, ale to że oparte jest to na faktach jest przerażające

    OdpowiedzUsuń

"Płonący Lód. Nieczyste zagranie." P. Kuczyńska, M. Rępalska [RECENZJA PATRONACKA]

"Płonący Lód. Nieczyste zagranie." P. Kuczyńska, M. Rępalska NOVAE RES Liczba stron: 458 Ocena: 6/6 Lexi...